Kiedyś Maleflic (Xasthur) powiedział, że jeśli robisz depresyjną, pełną mizantropii muzykę ocierającą się w jakiś sposób o black metal, to prędzej czy później ktoś powie, że odwołujesz się do Burzum... Parafrazując tę myśl, kiedy robisz metal ocierający się o skandynawski folk, nie możesz nie zostać porównany do Ulver. Akurat w przypadku tej płyty będzie to jak najbardziej trafne spostrzeżenie. Pierwszy z ośmiu albumów Wyrd brzmi jak wypadkowa kilku pierwszych lat działalności słynnego projektu Rygga, dodatkowo doprawiona shoegaze i odrobiną postrocka. Koktajl wyszedł na tyle udany, że to podobno klasyczna już płyta. Ja z racji wieloletniego "urlopu od metalu" niestety ją przegapiłem, nie mniej sądząc po tym, że minęła dekada od premiery, a obiektywnie rzecz biorąc to dalej znakomity materiał, jestem skłonny w ową klasyczność uwierzyć. Do tego Heathen jest na tyle eklektyczną i ładną płytą, że wydaje mi się godną polecenia każdemu, kto wytrzyma metalową konwencję. Nie taki diabeł straszny jak go ładnie namalujo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shoegaze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shoegaze. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 listopada 2010
wtorek, 12 października 2010
Sailors With Wax Wings - s/t (2010)

R. Loren - vocals / textures, J. Leah - vocals Ted Parsons - drums (Swans/Godflesh/Prong/Jesu), Simon Scott - electronics (Slowdive), Aidan Baker - guitar (Nadja), Colin Marston - guitar (Krallice, Gorguts, Behold... The Arctopus, Dysrhythmia, Byla, Indricothere...), Vern Rumsey - bass (Unwound), Prurient (Dominick Fernow of Hospital Productions, Cold Cave, etc) - noise / electronics, James Blackshaw - piano (Young God Records solo artist, Current 93), Hildur Gudnadottir - cello (Múm/Throbbing Gristle/The Knife), Aaron Stainthorpe - vocals (My Dying Bride), Jonas Renkse (Lord Seth) - Vocals (Katatonia (Swe), Bloodbath (Swe), October Tide), Marissa Nadler - vocals (ostatni Xasthur)...
Nie, to nie jest spis zawartości jakiejś składanki. To skład zespołu. A okładkę napaćkał Tibet.
Swoją drogą - zdaje się, że nieprzypadkowo w skład tego never-dream-about-this teamu wchodzi Marissa Nadler. Jest tu coś, co po włączeniu nagrania odpaliło mi w głowie czerwoną lampkę z napisem 'Ostatni Xasthur'. Nie wiem czy pamiętacie, ale przy okazji Portal of Sorrow wypisywałem o imaginacji Dark Side of The Moon XXI wieku. Tutaj mamy poniekąd coś podobnego w idei (ale tylko w idei, bo szczerze powiedziawszy to rzecz bliższa Angelic Process) bo Sailors With Wax Wings to kosmiczny shoegazowo-dronowo-dream popowy monument (no szeket ałt klik). Niestety ktoś nie wyhamował załogi i materiał jest trochę przesłodzony, ale mimo wszystko wart uwagi. Słuchanie tej płyty jest jak przytulanie się do włączonego, ciepłego odkurzacza w zimny jesienny dzień... niby przyjemnie, ale gupio będzie jak somsiad zobaczy...
edit: Halo? Jesteście tam? Nie odchodźcie jeszcze - przesadzam. Sprawdźcie koniecznie - to jedna z najlepszych płyt tego roku (tzn top 10-20) i moje zrzędzenie tego nie zmieni. Poza tym to idealny soundtrack do niewychodzenia cały dzień spod kołdry. Nieważne, czy macie pod nią odkurzacz czy kobite. Bedroom pop-gaze-metal? Hell yeah!
ps. a ten perkusista swansów to tak napierdala że aż mnie tu butle skaczo.
Nie, to nie jest spis zawartości jakiejś składanki. To skład zespołu. A okładkę napaćkał Tibet.
Swoją drogą - zdaje się, że nieprzypadkowo w skład tego never-dream-about-this teamu wchodzi Marissa Nadler. Jest tu coś, co po włączeniu nagrania odpaliło mi w głowie czerwoną lampkę z napisem 'Ostatni Xasthur'. Nie wiem czy pamiętacie, ale przy okazji Portal of Sorrow wypisywałem o imaginacji Dark Side of The Moon XXI wieku. Tutaj mamy poniekąd coś podobnego w idei (ale tylko w idei, bo szczerze powiedziawszy to rzecz bliższa Angelic Process) bo Sailors With Wax Wings to kosmiczny shoegazowo-dronowo-dream popowy monument (no szeket ałt klik). Niestety ktoś nie wyhamował załogi i materiał jest trochę przesłodzony, ale mimo wszystko wart uwagi. Słuchanie tej płyty jest jak przytulanie się do włączonego, ciepłego odkurzacza w zimny jesienny dzień... niby przyjemnie, ale gupio będzie jak somsiad zobaczy...
edit: Halo? Jesteście tam? Nie odchodźcie jeszcze - przesadzam. Sprawdźcie koniecznie - to jedna z najlepszych płyt tego roku (tzn top 10-20) i moje zrzędzenie tego nie zmieni. Poza tym to idealny soundtrack do niewychodzenia cały dzień spod kołdry. Nieważne, czy macie pod nią odkurzacz czy kobite. Bedroom pop-gaze-metal? Hell yeah!
ps. a ten perkusista swansów to tak napierdala że aż mnie tu butle skaczo.
wtorek, 5 października 2010
Liveride - Туманами (2010)

Jak tu rockowo ostatnio było... Fuj! Za karę biczuję się teraz zremasterowaną kasetą Xasthur ( już sama idea remasterowania Xasthur nie jest zabawna - nieprawdaż?), od czasu do czasu kontrując tym znakomitym ruskim pseudoblejkmjetalem który tu widzicie. Zerknijcie do próbek, bo to tak naprawdę nie jest blejk mjetal, tylko kotletowy easy listening - taka zakamuflowana muzyka medytacyjna rzekłbym ... Chyba zaraz włączę Mount Eerie -Wind's Poem*. Pogoda znów sprzyja, nie?
*obiecywałem kiedyś o tym napisać ale nie wyrobiłem... ale chyba już i tak macie?

*obiecywałem kiedyś o tym napisać ale nie wyrobiłem... ale chyba już i tak macie?

piątek, 9 lipca 2010
Draugadróttinn - Where the Sea Gives Up Its Dead (2010)

Jak to jest blejk mjetal, to ja jestem Rafał Księżyk a Rękopis znaleziony w Arkham to Plajboj. Mimo tego że Draugadróttinn ma taki gupi tag na myspace, to tak naprawdę grają po prostu piękny i melancholijny shoegazowy postrock. No dobra, postrock stylizowany na black metal, choć na dobrą sprawę z blacku jest tu jedynie trochę atmosfery. Znakomita płyta.
sobota, 26 czerwca 2010
Circle of Ouroborus - Tree of Knowledge (2009)

Circle of Ouroborus wrzucam w player już od paru miesięcy. Średnio co kilka tygodni przeglądam dysk i "szukam tego pseudoblackmjetalu co brzmi jak Joy Division" - za nic nie mogę zapamiętać ich nazwy. Teraz se zrobię ściągę.
Nie jest to pierwsza próba wszczepienia w metal soundu a'la Joy Division, ale z tych prób, których słuchałem jedyna naprawdę udana. Oczywiście okolice dakrwave, postpunkowe mroki itd, w naturalny sposób towarzyszą wielu projektom z okolic shoejgzowego BM - ze względu na atmosferę i ambientowość samego shoegaze jest to nieuniknione - ale tu mamy zdecydowanie sprecyzowane odwołanie do samej genezy. Oczywiście nie jest to nic wybitnego i wiekopomnego, ale głupio też byłoby tak oczywistemu nawiązaniu zarzucać brak oryginalności. To może nie pierwszoligowa i trochę przydługa, ale dobra płyta, o której istnieniu się nie zapomina . Gorzej z nazwą...
piątek, 9 kwietnia 2010
The Clap - Hepatitis B-sides
Zabawny zespół. Brzmi jak (stare) Alvin and The Chipmunks na mocno zwolnionych obrotach... nie to żebym próbował tak Alvin and The Chipmunks puszczać, jeno se tak imaginuje że by to tak brzmiało. Dostaje choroby lokomocyjnej jak tego słucham. Alko plus klonozepan. To taka mieszanka surf rocka z piwnicznym depresyjnym soundem ala Joy Division z czasów Warsaw, a momentami wokal wchodzi w okolice Vaticans Children. Ostatecznie wszystko wchodzi w okolice The Jesus and Mary Chain. Może jeszcze Mrofine mi to odrobine przypomina, ale to raczej ze względu na tempa.
Polecam.
Aha, B - Sajdy daje bo akurat mi łone wrynce wpadły.Jak się od tego nie porzygam to poszukam więcej.
Polecam.
Aha, B - Sajdy daje bo akurat mi łone wrynce wpadły.Jak się od tego nie porzygam to poszukam więcej.
Klipy w formie fanłorków itd robią niesamowite :
czekit ałt.
wtorek, 6 kwietnia 2010
Xasthur - Portal of Sorrow (2010)

Na poprzedniej płycie Malefic odszedł całkiem od udawania blejk mjetalu, krążek zebrał średnie noty, ale był dobry, a przynajmniej bardzo ciekawy i przełomowy w dyskografii tego kompozytora (aż nie śmiał bym inaczej go nazwać). Na Portal of Sorrow jest dość przewrotnie, jedną nogą depcze po metalowo-shoegazowych brzmieniach, ale jest już pewne że poprzednia płyta wyznaczyła raz na zawsze nową epokę w jego muzyce. Oprócz shoegazowego BM'u znajdziemy tu : akustyczną gitarę, ujmujące jego muzyce klaustrofobii i nadające bardziej dream popowego sznytu kobiece wokale, śmierć, bezsenność, strach, samotność, kosmos, piękno, geniusz... Wiem, ponosi mnie, ale to muzyka o której nie potrafię pisać bez takich frazesów. Niewielu odbiorców będzie w stanie zagościć na dłużej w tej krainie. Nieliczni będą w stanie percypować to co się dzieje na tym krążku. Nie ma co się oszukiwać, tak naprawdę my wszyscy niegodnim tego słuchać...
Dla mnie Malefic staje się jednym z najważniejszych awangardowych artystów. W moim panteonie mieszka vis a vis Davida Tibeta i Scotta Walkera. Coraz mniej jest tu odcinania kuponów, coraz więcej chęci wychodzenia poza ramy, gatunki, schematy. Jest dokładnie tak jak w przypadku Walkera - już nie wiemy co to jest za muzyka.
Kiedyś Genesis P-Orridge paplał że nagrywa "Dark Side of the Moon XXI wieku" , oczywiście nagrał jakieś przeciętne pierdoły... Jednak kiedy słuchałem "This Abyss Holds the Mirror"<-klik] z owej płytki Xasthur, pomyślałem sobie że "Dark Side of the Moon XXI wieku" powinno brzmieć właśnie tak .
Dla mnie Malefic staje się jednym z najważniejszych awangardowych artystów. W moim panteonie mieszka vis a vis Davida Tibeta i Scotta Walkera. Coraz mniej jest tu odcinania kuponów, coraz więcej chęci wychodzenia poza ramy, gatunki, schematy. Jest dokładnie tak jak w przypadku Walkera - już nie wiemy co to jest za muzyka.
Kiedyś Genesis P-Orridge paplał że nagrywa "Dark Side of the Moon XXI wieku" , oczywiście nagrał jakieś przeciętne pierdoły... Jednak kiedy słuchałem "This Abyss Holds the Mirror"<-klik] z owej płytki Xasthur, pomyślałem sobie że "Dark Side of the Moon XXI wieku" powinno brzmieć właśnie tak .
wtorek, 9 lutego 2010
Velvet Cacoon - Genevieve [2004]
Nie wiem co się dzieje... czy to ta zima za oknem, czy co.... w każdym razie szukam więcej takiego stafu jak Xasthur... Ostatnia jego płyta odchodzi już całkiem od udawania BM i zdaje sie jedną z lepszych tamtego roku. Wrzucę ją za jakiś czas .Wrzucę tez Mount Eerie - Wind's Poem inspirowane skądinąd muzą Xasthur. Ale na razie co innego z tej parafii...

Następna dawka pseudo-black metalu .Tym to się nawet ni chciało już nawet wpisywać BM w tagach na myspace, za to dojebali se Shoegaze / Ambient / Pop.Trafne tagi to to tez nie są , nie mniej płyta jest znakomita i jeśli urzekł was Xasthur to musicie sprawdzic.
niedziela, 17 stycznia 2010
Xasthur - Telepathic With The Deceased (2004)

"Słuchałem jednej płyty.Brzmienie do dupy a każdy kawałek brzmi identycznie"
-Anonimowy Metalowiec
Xasthur jest wszędzie tagowany jako Black Metal... Nawet w wikipedii pisze że to black metal. Ale jak na moje to taki z tego Black Metal jak z NWW krautrock. Co prawda w pierwszej chwili brzmi to jak jakaś nagrana w piwnicy demówka, ale kiedy wsłuchamy się w to bardziej odnajdujemy tu przede wszystkim: szumiącą shoegazeową ścianę dźwięku na którą nakładają się inne niepokojące warstwy - echa stłumionych klawiszy, bębnów, wokali- wszystko bardzo minorowe, jednostajne, sugestywne, depresyjne raniące bardziej dusze niźli uszy. Mnie muzyka Xasthur - nieskromnie powiem - uważnego słuchacza przykuła od pierwszych dźwięków i nie opuściła przez długie godziny. Wróże jej wielką karierę w moim playerze. Może to i prosta muzyka ale od strony formy bardzo przemyślana i przebiegła. W ostatnim czasie to już drugie , po Angelic Process , zaskoczenie "na metalowej scenie" jakie mnie dopadło. Swoją droga oba projekty mają coś z sobą wspólnego ale podobne na pewno nie są...
Polecam całym sobą. Dawno nic mnie tak nie urzekło.
piątek, 2 października 2009
The Angelic Process
Z tego co czytam, to nieistniejące już od jakiegoś czasu The Angelic Process[k
oniecznie kliknijcie i przeczytajcie opis lastowy] jest chyba postrzegane jako zespół kultowy, ewentualnie właśnie stoi przed progiem swojej kultowości.
oniecznie kliknijcie i przeczytajcie opis lastowy] jest chyba postrzegane jako zespół kultowy, ewentualnie właśnie stoi przed progiem swojej kultowości.
Przeglądając na lascie profile znajomych, stwierdziłem, że większość z nich miała styczność z muzyką tego duetu. Jednak zazwyczaj nie ma w ich playlistach dużo odsłuchów. Dziwi mnie to. Dziwi mnie bo w dwa ostatnie dni ( a raczej noce) pożarłem niemal całą ich twórczość i z przerażeniem stwierdzam, że jest niesamowicie równa, spójna i przemyślana. Dawno nie miałem do czynienia z tak oryginalnym i miodnym tworem muzycznym. Z jednej strony melodyjna, dream popowa ściana dźwięku, z drugiej doom/drone metal, z trzeciej ambient/darkwawe, do tego dodajcie bezpardonowe przyznawanie się do fascynacji Neurosis i Swansowym obozem - otrzymujemy Angelic Process. Wspominałem że znajdziecie tu drone/doom - co wrażliwszym uszom mówię od razu - nie bójcie się, zerknijcie w próbki to dość łagodna strona tego medalu, może odrobinę kojarząca się z Nadja, ale wg mnie dużo lepiej przyswajalna. Jeśli nie znacie, bądź szybko odstawiliście ich płyty to koniecznie brać i słuchać bo to rzecz wybitna. Jeszcze chyba nigdy w życiu żaden zespół w dwa dni nie stał się ''jednym z moich ulubionych''. Polecam i ostrzegam, że jeśli lubicie okolice wymienione w mojej pisaninie, to zapewne szybko pożrecie całą dyskografie, uzależnicie się i będziecie skamleć o więcej. A więcej już nie będzie...
*mi notabene kilka lat temu tez ktoś polecał, ale z powodu zerwania archiwum winrara nie doszło do odsłuchu(w archiwum gg znalazłem rozmowę na ten temat:)
Na początek zalecam to Mini CD (reszte se googlac, albo mnie łapac na lascie czy gronie):
Na początek zalecam to Mini CD (reszte se googlac, albo mnie łapac na lascie czy gronie):
We All Die Laughing[2006]

1próbka
2próbka
========próbki z innych płyt========
Tytułowy kawałek z 'Weighing Souls With Sand'
Tak zaczyna się kosmicznie dobry album 'Coma Waering'
Z pierwszego LP:'...And Our Blood Is Full Of Honey'
p.s SŁUCHAC W NOCY!!!
2próbka
========próbki z innych płyt========
Tytułowy kawałek z 'Weighing Souls With Sand'
Tak zaczyna się kosmicznie dobry album 'Coma Waering'
Z pierwszego LP:'...And Our Blood Is Full Of Honey'
p.s SŁUCHAC W NOCY!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
