Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokument. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokument. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 września 2012

Such Hawks Such Hounds. Scenes From the American Hard Rock Underground (2007)

Film dokumentalny poświęcony metalowemu amerykańskiemu podziemiu kręcącemu się wokół psychodelicznych i stonerowych stylistyk.  Wypowiadają się członkowie Kyuss, Sleep, Sunn o))), St. Vitus i wielu innych ważnych kapel. W filmie dość obszernie przedstawiono OM i Sleep, trochę mniej uwagi poświęcono Sunn o))), a o Earth nie było niemal nic (co mnie bardzo smuci). Bardzo fajnie, że niewielki fragment zasygnalizował istnienie specyficznych grafik związanych z tymi nurtami muzycznymi.  Jak zwykle w przypadku tego typu produkcji nie udało się objąć całego zagadnienia - przedstawiając korzenie skupiono się na metalu, zapominając o takich ludziach jak John Fahey, czy Wilburn Burchette. Nie obyło się też bez prawienia komunałów pokroju tego, że "w tym wszystkim chodzi o emocje", ale mimo wszystko "Such Hawks Such Hounds" to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto lubi poczuć dron w bebechach i pierdolnięcie w duszy. Warto zobaczyć już dziś - bo nie wiadomo, czy nagle nie zniknie z You Tube.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Comic Book Confidential - Ron Mann

Bardzo mi miło, że znów miałem okazję oblikować tekst na łamach Dwutygodnika, a jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że przyszło mi poruszyć temat związany z komiksem. Bez korekty znów się nie obyło - widocznie tekst wymagał poprawek. Nie zmieniło to jednak jego wydźwięku. Zapraszam do lektury i do sklepu Centrali bo film jest wart zakupu.


Jest taka scena w rozgrywającym się w czasie II wojny światowej filmie Johna Boormana „Piekło na Pacyfiku”, w której Lee Marvin znajduje komiks w opustoszałej bazie wojskowej. Ten z pozoru nic nie znaczący epizod dla miłośnika kolorowych zeszytów jest równie znamienny, jak odkopywanie przedmiotów codziennego użytku sprzed setek lat dla archeologa. Jednym z twórców robiących w tamtych czasach komiksy na potrzeby wojska, był przyszły reformator medium – Will Eisner. Jego wypowiedzi pojawiają się w dokumencie „Comic Book Confidential” kilka razy. Eisner, postać nobilitowana i ceniona, pracował w branży niemal od samego początku. W późnych latach 70., wydając powieść graficzną „Umowa z Bogiem”, otworzył furtkę ambitnym artystom, którzy chcieli robić komiksy kierowane do dojrzałego czytelnika.


CZYTAJ DALEJ NA ŁAMACH DWUTYGODNIKA>>>


czwartek, 18 listopada 2010

David Eugene Edwards - The Preacher


Niewielki dokument o człowieku, który pod szyldem Woven Hand nagrał - wg mnie - jedną z najlepszych płyt poprzedniej dekady (klik). Mała odmiana po skrajnie ateistycznym Crumbie. Nie jest to rzecz tak poetycka i "filmowa" jak Szukając Zezowatego Jezusa, ale dla fanów Davida Eugene Edwardsa bezcenna.

Muszę przyznać, że tytuł jest więcej niż trafny. Mało kto w dzisiejszych czasach tak przekonująco śpiewa o Bogu jak Edwards. On sam już na początku zdaje się zdradzać całą tajemnicę tego fenomenu - tą tajemnicą jest szczerość, którą sam cenił, gdy za młodu słuchał Nicka Cave'a, Curtisa i Dylana. Tak samo szczerze i z uczuciem zdaje się opowiadać o sobie, swojej rodzinie, swoich traumach i swojej muzyce, dzięki której jest w stanie rozliczać się z Bogiem i samym sobą. Daleki jest od infantylizmu i pokazywania wszystkiego w różowych barwach. Edwardsowi życie dało w kość i nie żyje w bańce mydlanej. Dla mnie osobiście zastanawiający jest wątek straty ojca - który wg mnie jest bardzo ważny dla duchowości artysty w ten specyficzny, bardzo szczery sposób związanego z Bogiem - obnaża to, czego taka jednostka w Bogu szuka (via Pasolini, o którego wiarę/niewiarę mnie ktoś ostatnio pytał).



Ładny fragment . Między innymi o ojcu i pisaniu tekstów.


Po obejrzeniu tego filmu jeszcze lepiej rozumiem, dlaczego mimo wielu dzielących nas różnic, tak bardzo cenię tego człowieka i jego muzykę. Mimo tego, że - jak słychać na ostatniej płycie - nieco się wypala, to dalej mam dla niego ogromny szacunek. Wg mnie dla artysty najważniejsze, oprócz wspomnianej szczerości, jest pielęgnowanie swej duchowości i Edwards, mimo że uosabia ją z tak nieczystą i niemodną rzeczą, jaką jest w dzisiejszych czasach Bóg, to robi to w piękny sposób.

You Tube

(part 1 reszta dalej ...)

Edit: Jest w tym dokumencie niesamowita, wręcz mistyczna scena, o której nie mogę przestać myśleć. Scena, gdy Edwards w domu swego dziadka z namaszczeniem pokazuje płytę, z której po raz pierwszy w dzieciństwie usłyszał Johnny Casha. Dla mnie to o człowieku mówi więcej niż jego wyznanie. Robię się chyba sentymentalny, bo przypomina mi się, gdy pierwszy raz słuchałem z babcią Ewy Demarczyk.

piątek, 24 września 2010

Lovecraft: Fear of the Unknown (2008)


Obiecałem rubrykę filmową, a więc jedziem. Cieszę się, że mogę zacząć od tego filmu, ale nie będę się zanadto rozpisywał o HPLu, bo mija się to z celem (laicy tu nie zaglądają - prawda? ) . Dwa lata szukałem tego dokumentu. Zdecydowanie było warto.



Wspominałem już, że Lovecraft jest dla mnie tym, czym Chrystus dla chrześcijan. Oczywiście lubię przebywać w otoczeniu innych wyznawców, więc oglądając ten film czułem się jak na browarze z najlepszymi kumplami - aż miałem ochotę wstać z fotela, złapać się za ręce i zaśpiewać "we are the world" ... w sumie to nie wiem, czemu mnie i Ligottiego nie zaprosili, ale muszę przyznać, że obraz i tak jest fajowy. Nie ma tu jakichś pierdolonych nerdów od Star Warsów, jeno sami przechuje i poważne osoby - jest Ramsey Campbell, jest Neil Gaiman, John Carpenter, Guillermo del Toro, Peter Straub etc... i każdy z nich ma coś ciekawego do powiedzenia. Co prawda film cierpi na syndrom "gadających głów", ale to raczej pozycja dla zaawansowanych, więc liczy się treść, nie atmosfera (acz ta jest wręcz rodzinna).
Niby w konstrukcji chodzi o nakreślenie życia HPL'a przez wypowiedzi różnych osobistości, ale w twórczość wnikają tak bardzo, że film naszpikowany jest spoilerami (więc lukałt). Nie jest to pozycja dla laika, który chciałby się czegoś dowiedzieć o HPLu - tych odsyłamy do notek biograficznych. Jest tu za to wiele ciekawych spostrzeżeń i teorii na temat jego życia i twórczości, a przede wszystkim wielki szacunek dla tego samotnego i skrzywdzonego przez los człowieka. Jak zauważa jeden z "przesłuchiwanych", to niesamowite, że ten ponury mężczyzna z małego mieszkanka w Providence bezpowrotnie zmienił świat ... na lepsze.




ps. jeden facet śmieszne rzeczy gada, że "nawet w Czechach i w Polsce drukowano Lovecrafta" . Tak facet, drukowano, ale niektóre pozycje trudno kupić, bo białe niedźwiedzie zeżarły całe nakłady.


Zobaczyc można online
TU

(Jak kogoś będą wkurwiać reklamy to mam divixa - łapać mnie na lascie albo gronie to podeśle linki)

piątek, 29 stycznia 2010

Bukowski: Born into this PL



zgrywka z planet...

part 2: http://www.youtube.com/watch?v=Hs1TcW4i35Y

itd

W sam raz do piątkowego piwa/winka/wódki .

Salut!