Film dokumentalny poświęcony metalowemu amerykańskiemu podziemiu kręcącemu się wokół psychodelicznych i stonerowych stylistyk. Wypowiadają się członkowie Kyuss, Sleep, Sunn o))), St. Vitus i wielu innych ważnych kapel. W filmie dość obszernie przedstawiono OM i Sleep, trochę mniej uwagi poświęcono Sunn o))), a o Earth nie było niemal nic (co mnie bardzo smuci). Bardzo fajnie, że niewielki fragment zasygnalizował istnienie specyficznych grafik związanych z tymi nurtami muzycznymi. Jak zwykle w przypadku tego typu produkcji nie udało się objąć całego zagadnienia - przedstawiając korzenie skupiono się na metalu, zapominając o takich ludziach jak John Fahey, czy Wilburn Burchette. Nie obyło się też bez prawienia komunałów pokroju tego, że "w tym wszystkim chodzi o emocje", ale mimo wszystko "Such Hawks Such Hounds" to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto lubi poczuć dron w bebechach i pierdolnięcie w duszy. Warto zobaczyć już dziś - bo nie wiadomo, czy nagle nie zniknie z You Tube.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokument. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dokument. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 17 września 2012
czwartek, 12 kwietnia 2012
Comic Book Confidential - Ron Mann
Bardzo mi miło, że znów miałem okazję oblikować tekst na łamach Dwutygodnika, a jeszcze bardziej cieszy mnie fakt, że przyszło mi poruszyć temat związany z komiksem. Bez korekty znów się nie obyło - widocznie tekst wymagał poprawek. Nie zmieniło to jednak jego wydźwięku. Zapraszam do lektury i do sklepu Centrali bo film jest wart zakupu.

Jest taka scena w rozgrywającym się w czasie II wojny światowej filmie Johna Boormana „Piekło na Pacyfiku”, w której Lee Marvin znajduje komiks w opustoszałej bazie wojskowej. Ten z pozoru nic nie znaczący epizod dla miłośnika kolorowych zeszytów jest równie znamienny, jak odkopywanie przedmiotów codziennego użytku sprzed setek lat dla archeologa. Jednym z twórców robiących w tamtych czasach komiksy na potrzeby wojska, był przyszły reformator medium – Will Eisner. Jego wypowiedzi pojawiają się w dokumencie „Comic Book Confidential” kilka razy. Eisner, postać nobilitowana i ceniona, pracował w branży niemal od samego początku. W późnych latach 70., wydając powieść graficzną „Umowa z Bogiem”, otworzył furtkę ambitnym artystom, którzy chcieli robić komiksy kierowane do dojrzałego czytelnika.
CZYTAJ DALEJ NA ŁAMACH DWUTYGODNIKA>>>
czwartek, 18 listopada 2010
David Eugene Edwards - The Preacher
Niewielki dokument o człowieku, który pod szyldem Woven Hand nagrał - wg mnie - jedną z najlepszych płyt poprzedniej dekady (klik). Mała odmiana po skrajnie ateistycznym Crumbie. Nie jest to rzecz tak poetycka i "filmowa" jak Szukając Zezowatego Jezusa, ale dla fanów Davida Eugene Edwardsa bezcenna.
Muszę przyznać, że tytuł jest więcej niż trafny. Mało kto w dzisiejszych czasach tak przekonująco śpiewa o Bogu jak Edwards. On sam już na początku zdaje się zdradzać całą taje
mnicę tego fenomenu - tą tajemnicą jest szczerość, którą sam cenił, gdy za młodu słuchał Nicka Cave'a, Curtisa i Dylana. Tak samo szczerze i z uczuciem zdaje się opowiadać o sobie, swojej rodzinie, swoich traumach i swojej muzyce, dzięki której jest w stanie rozliczać się z Bogiem i samym sobą. Daleki jest od infantylizmu i pokazywania wszystkiego w różowych barwach. Edwardsowi życie dało w kość i nie żyje w bańce mydlanej. Dla mnie osobiście zastanawiający jest wątek straty ojca - który wg mnie jest bardzo ważny dla duchowości artysty w ten specyficzny, bardzo szczery sposób związanego z Bogiem - obnaża to, czego taka jednostka w Bogu szuka (via Pasolini, o którego wiarę/niewiarę mnie ktoś ostatnio pytał).
Po obejrzeniu tego filmu jeszcze lepiej rozumiem, dlaczego mimo wielu dzielących nas różnic, tak bardzo cenię tego człowieka i jego muzykę. Mimo tego, że - jak słychać na ostatniej płycie - nieco się wypala, to dalej mam dla niego ogromny szacunek. Wg mnie dla artysty najważniejsze, oprócz wspomnianej szczerości, jest pielęgnowanie swej duchowości i Edwards, mimo że uosabia ją z tak nieczystą i niemodną rzeczą, jaką jest w dzisiejszych czasach Bóg, to robi to w piękny sposób.
Edit: Jest w tym dokumencie niesamowita, wręcz mistyczna scena, o której nie mogę przestać myśleć. Scena, gdy Edwards w domu swego dziadka z namaszczeniem pokazuje płytę, z której po raz pierwszy w dzieciństwie usłyszał Johnny Casha. Dla mnie to o człowieku mówi więcej niż jego wyznanie. Robię się chyba sentymentalny, bo przypomina mi się, gdy pierwszy raz słuchałem z babcią Ewy Demarczyk.
Muszę przyznać, że tytuł jest więcej niż trafny. Mało kto w dzisiejszych czasach tak przekonująco śpiewa o Bogu jak Edwards. On sam już na początku zdaje się zdradzać całą taje
mnicę tego fenomenu - tą tajemnicą jest szczerość, którą sam cenił, gdy za młodu słuchał Nicka Cave'a, Curtisa i Dylana. Tak samo szczerze i z uczuciem zdaje się opowiadać o sobie, swojej rodzinie, swoich traumach i swojej muzyce, dzięki której jest w stanie rozliczać się z Bogiem i samym sobą. Daleki jest od infantylizmu i pokazywania wszystkiego w różowych barwach. Edwardsowi życie dało w kość i nie żyje w bańce mydlanej. Dla mnie osobiście zastanawiający jest wątek straty ojca - który wg mnie jest bardzo ważny dla duchowości artysty w ten specyficzny, bardzo szczery sposób związanego z Bogiem - obnaża to, czego taka jednostka w Bogu szuka (via Pasolini, o którego wiarę/niewiarę mnie ktoś ostatnio pytał).Ładny fragment . Między innymi o ojcu i pisaniu tekstów.
Po obejrzeniu tego filmu jeszcze lepiej rozumiem, dlaczego mimo wielu dzielących nas różnic, tak bardzo cenię tego człowieka i jego muzykę. Mimo tego, że - jak słychać na ostatniej płycie - nieco się wypala, to dalej mam dla niego ogromny szacunek. Wg mnie dla artysty najważniejsze, oprócz wspomnianej szczerości, jest pielęgnowanie swej duchowości i Edwards, mimo że uosabia ją z tak nieczystą i niemodną rzeczą, jaką jest w dzisiejszych czasach Bóg, to robi to w piękny sposób.
Edit: Jest w tym dokumencie niesamowita, wręcz mistyczna scena, o której nie mogę przestać myśleć. Scena, gdy Edwards w domu swego dziadka z namaszczeniem pokazuje płytę, z której po raz pierwszy w dzieciństwie usłyszał Johnny Casha. Dla mnie to o człowieku mówi więcej niż jego wyznanie. Robię się chyba sentymentalny, bo przypomina mi się, gdy pierwszy raz słuchałem z babcią Ewy Demarczyk.
piątek, 24 września 2010
Lovecraft: Fear of the Unknown (2008)
Obiecałem rubrykę filmową, a więc jedziem. Cieszę się, że mogę zacząć od tego filmu, ale nie będę się zanadto rozpisywał o HPLu, bo mija się to z celem (laicy tu nie zaglądają - prawda? ) . Dwa lata szukałem tego dokumentu. Zdecydowanie było warto.
Wspominałem już, że Lovecraft jest dla mnie tym, czym Chrystus dla
Niby w konstrukcji
ps. jeden facet śmieszne rzeczy gada, że "nawet w Czechach i w Polsce drukowano Lovecrafta" . Tak facet, drukowano, ale niektóre pozycje trudno kupić, bo białe niedźwiedzie zeżarły całe nakłady.
Zobaczyc można online
TU
(Jak kogoś będą wkurwiać reklamy to mam divixa - łapać mnie na lascie albo gronie to podeśle linki)
TU
(Jak kogoś będą wkurwiać reklamy to mam divixa - łapać mnie na lascie albo gronie to podeśle linki)
piątek, 29 stycznia 2010
Bukowski: Born into this PL
zgrywka z planet...
part 2: http://www.youtube.com/watch?v=Hs1TcW4i35Y
itd
W sam raz do piątkowego piwa/winka/wódki .
Salut!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
