Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etno. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 grudnia 2010

Bird From The Abyss - III




Medytacyjny, gitarowy dron, odwołujący się przy okazji do folków, psychfolków, etno-krautów, amerykańskiego prymitywizmu(Fahey) czy nawet do industrialu. To intuicyjna, grana duszą muzyka, może nie do końca dojrzała i przemyślana, do tego brzmiąca, jakby była nagrana "na setkę" - ale na pewno szczera i bezkompromisowa. Skojarzenia z Harvestmanem (tym com go słuchał - klik) są trafne, ale Bird from The Abbys wypada zdecydowanie oszczędniej, bo jest mniej przestrzenne i bardziej klaustrofobiczne. W każdym razie to dalej podobna transcendentalna muzyka, jednak grana z oczami zwróconymi raczej w sufit niż w niebo. Numeracja wskazuje, że to 3 płyta tego projektu - innych nie słyszałem, ale na pewno sprawdzę.

Download
(zespół udostępnia za free)

próbka

KUP/BUY

czwartek, 5 sierpnia 2010

Algarnas Tradgard - Framtiden ar ett Svavande Skepp, Forankrat I Forntiden * (1972)



"Przyszłość jest krążącym statkiem, zakotwiczonym w przeszłości" *

Przed wami fantastyczna muzyczna podróż. Podróż od eksperymentalnych floydów (drugie CD
Ummagummy ofkors), przez krautowy trans i smyczkowe drony po skandynawski hop siupowy folk.

Dawno nie miałem tak dobrego psychodelicznego staffu w playerze. Przaśne ludowe melodie funkcjonują tu obok etno-krautowych dronów a folkowe kołysanki obok neurotycznego Kosmische Musik... To bardzo nieprzewidywalna a może nawet niespójna płyta, ale muszę przyznać że bardzo przyjemnie się z nią obcuje. Instrumentarium jest różne różniste, ale podobno najważniejszym generatorem dźwięku było samo studio. Cisną mi się na klawiaturę słowa wytrychy: Hala Strana, Dom, Popol Vuh, Can a nawet Ulver (Kveldssanger), ale to i tak mało by opisać wszystko to co tu znajdziecie. Ta płyta jest jak pierdolony Pegassusowy kartridż 1001in1. Po zarejestrowaniu tego materiału zespół kilka lat koncertował i pono wytworzył w końcu jakiś koncept dla swojej twórczości. W 1974 nagrał drugą płytę która... przeleżała na półce jakieś trzy dekady. Na szczęście wydano ją w 2001. Jaka jest jej zawartość? Jeszcze nie wiem. Boje się psuć sobie smak po tym zajebistym dropsie. Mam już na koncie kilkanaście odsłuchów i mimo że w kolejce do playera, czeka kilka znakomicie zapowiadających się pozycji, za nic nie mogę się od "Framtiden ar..." uwolnić. Jeszcze tylko jeden raz mamusiu! Jeszcze tylko jeden raz... Proszę!

sobota, 6 lutego 2010

Hala Strana | Steven R. Smith

Do tego wpisu podchodzę bóg wie który raz.Zrobiłem błąd że nie pokazałem wam Hala Strana od razu po odkryciu, na spontanie... Zacząłem googlac i jak zobaczyłem dyske spirytus movens sprawy - Stevena R. Smitha - jeno pokrzywiłem się nad ilością materiału do zbadania... Od tego czasu (trzy - cztery miesiące?) próbuję to nadgryźć z różnym skutkiem... ostatecznie przesłuchałem trzy LP pod szyldem Hala Strana i jedną nagraną jako S. R. Smith. O ile mam już jakiś obraz tego co prezentuje HS to rzeczy firmowane nazwiskiem są dla mnie dalej zagadką. Następnym problemem jest fakt że trudno mi dobrać materiał do prezentacji... to z tego względu że wszystko co wrzucam do playera jest cholernie dobre.


Zacznę od tego że mamy do czynienia z awangardową etno/folkową mieszanką... z jednej strony znajdujemy etno-trans cechujący krautowy stuff z okolic Popol Vuh z drugiej drony z parafii Theater of Eternal Music (John Cale, La Monte Young itd itp ) z trzeciej "amerykański prymitywizm" ala John Fahey. O wpływie muzyki ludowej różnych rejonów sracza(świata) nawet nie wspominam, acz zdecydowanie wszystko jest tu przefiltrowane przez wrażliwość awangardowych, ambitnych(kontrkulturowych) nurtów XX wieku. To muzyka która nigdy nie zaistniała w świadomości ogółu, więc mimo tego że Smith umieszcza swój twór na tych eksploatowanych już kiedyś "planetach", to dalej ten rodzaj ekspresji jest dla większości odbiorców przybyszem z przysłowiowego "kosmosu". Do tego nie boi się oszczędności więc nagrania, przez realizacje (lo-fi .tfu.) brzmią zdecydowanie jak rzecz z epoki(z epoki zadymionych piwnic przełomu 60s/70s). Jeśli rozumiecie wszystko co powyżej pisze to na pewno zdajecie sobie sprawę że albo jest to muzyczny grafomański bełkot (pitu, pitu) albo rzecz wybitna - w tym przypadku optuje za drugą wersją. Z pozoru ciśnie się na usta stwierdzenie że jest to dość "eklektyczna mieszanka", nic bardziej mylnego, te wszystkie kierunki, tutaj przecinają się z niesamowitą gracją, w żadnym wypadku nie funkcjonują "obok siebie" a tworzą jedną, oszczędnie i z wyczuciem zagospodarowaną przestrzeń, która u mało osłuchanego odbiorcy zapewne nie wywoła uczucia obcowania z odległymi sobie stylistkami. Ale z drugiej strony niezbyt wierzę żeby ta muzyka zainteresowała człowieka nie grzebiącego w awangardowym stuffie... W przypadku s/t mamy też dużą ilość postrocka wiec na pewno ta płyta może się spodobać fanom co mądrzejszych rzeczy z tej gupiej szufladki. Na pewno zainteresują się tym (ci mniej przychylni rockowi) krautowcy. Może kupią to osobnicy uwielbiający soundtracki Cave/Ellis (wpływy Węgier są dość duże M.Vigiem to nieraz aż ocieka --> przykład).



Czy polecam? Heh : "Paszeko! Paszeko! W imieniu Pana Naszego, nakazuję Ci, słuchaj i śnij."



Zalecam ściągac w takiej kolejności:


Hala Strana - s/t [2003]

Download

(najbardziej postrockowa z tych trzech)

próbka 1

próbka 2

próbka 3

Hala Strana - Heave The Gambrel Roof [2007]


Download

(mój faworyt z tych trzech)

próbka 1

próbka 2

próbka 3

Hala Strana - Karst [2003]


Download

próbka 1

próbka 2


masę płyt HS i R.Smitha znajdziecie na tym blogu experimentaletc.blogspot.com