środa, 29 marca 2023

Lucy. Nadzieja. Norbert/Liberatore

 


 Opowieść w stylu dokumentalnym, traktująca o istotach przedludzkich sprzed 3,2 miliona lat. Jej głównej siły upatrywałbym w tym, że komiks okazuje się medium edukacyjnym nie gorszym od programu filmowego. To rzecz zdecydowanie daleka pulpie, z którą kojarzymy zazwyczaj przedstawienie „jaskiniowców” w komiksie.

Nie ma tu więc gości polujących z gatling gunem na dinozaury. Z jednej strony szkoda, z drugiej fajnie, że ktoś postarał się stworzyć taki komiksowy dokument, poważny, z krwi i kości. To na wielu poziomach czysto naukowy album, opowiadający o życiu ssaków naczelnych na sawannie przed milionami lat. Album fabularyzowany, owszem, ale stroniący od typowego fantazjowania w obrębie tego tematu. Lucy to oczywiście właścicielka słynnego, znalezionego przed laty na afrykańskiej sawannie, pełnego szkieletu istoty przedludzkiej. To ona stała się dla scenarzysty Patrica Norberta inspiracją do stworzenia tego dzieła. Poznajemy jednak nie tylko ją, ale też jej plemię i później rodzinę. 


 

Jeśli mam być jednak szczery, to muszę przyznać, że komiks ten, mimo iż wymyślony został przez Norberta, jest głównie wulgarnym pokazem siły pana Liberatore, którego hiper-realistyczne rysunki stanowią największą wartość w tym albumie. Fabularnie rzecz wypada odrobinę pretekstowo, ale z drugiej strony, przy tym całym dokumentalizmie liryczność narracji nieco mnie zaskoczyła i powiem Wam, że bardziej widziałbym ten komiks jako twór niemy. Z drugiej jednak strony to też album o budzącej się w naczelnych świadomości, może więc warstwa literacka jest na miejscu? 

 


 

Niedawno obcowałem z „Fungae”, komikową metaforą ludzkiego życia ubraną w historię o brnięciu przez dżunglę trzyosobowej rodziny. Teraz też dostajemy opowieść o takiej trójce bohaterów i ich perypetiach we wrogim świecie. Z tym, że to nie metafora, a rzecz po prostu do bólu prawdziwa i realistyczna. Może nie ma dziś wielkich szans na zostanie ugryzionym przez węża w dupę jak na sawannie, ale w gruncie rzeczy egzystencja wiele się przez te miliony lat nie zmieniła. I o tym jest też ten komiks. Dzieło przynajmniej dobre, a na pewno kapitalnie narysowane. 


 

Brak komentarzy: