poniedziałek, 9 stycznia 2023

RIP. Tom 2. Gaet's/Monier

 



Pierwszy tom RIP to była petarda, która urwała mi palce. Drugi jest nieco mniej efektowny, ale to dlatego, że nie ma już zaskoczenia. Jak bowiem sugerował pierwszy album i zapowiedzi na jego końcu, konstrukcja tego cyklu da nam szansę obserwowania pewnej kryminalnej draki z kilku perspektyw. Dwójka to też inna historia, bardziej gatunkowa, gangsterska, noirowa. Opowieść jest mniej egzystencjalna, ale i tak trafnie celuje w nasze serca i nie zostawi odbiorcy obojętnym.

Drugim bohaterem, z którego perspektywy będziemy poznawać wydarzenia, jest Maurice, były gangster. Na łbie siedzi mu policja i nie pozwala zerwać z dawnym życiem. Co ciekawe facet nie jest zaangażowany bezpośrednio w zdarzenia, jakie miały miejsce w pierwszym tomie, więc obserwować je będziemy niejako z boku, z dystansem. Mniej też w tym tomie smrodu i nieprzyjemnych rzeczy, co nie znaczy, że to wesoły komiks. Autorzy sugestywnie podają nam opowieść neo-noir, mocną, przytłaczającą i zajmującą. Bohater zdaje się personą zupełnie inną niż nieudacznik z pierwszej odsłony. Mimo iż życie go nie oszczędziło, zdaje się mieć jakieś resztki godności. Można nawet poczuć do niego sympatię, oczywiście jeśli lubi się gangsterskie opowieści o burzliwym życiu typowego dla takich historii antybohatera.

Mimo pewnych zmian w ciężarze opowieści, to jeśli miałbym opisać jej zawartość, stwierdziłbym, że to jednak historia do bólu mroczna i dekadencka. Do tego stworzona przez autorów, którzy w 100% kontrolują i rozumieją medium. Od strony komiksowej można by nawet uznać, że jest lepsza od poprzedniej, bo mniej tu natłoku na płaszczyźnie literackiej, na której oparty był pierwszy tom.

Warstwa graficzna stoi dalej na wysokim poziomie. Jednak, tak jak w przypadku fabuły, to już nie jest takie uderzenie młotkiem w potylice jak w pierwszym tomie. Niemniej wykorzystanie współczesnych technik (bo to komputer, tak?) zasługuje na uznanie i ten element układanki znów gra i buczy.

Ogólnie na razie nie ma elementu w „RIP”, który by nie banglał. Obcujemy ze znakomitym synkretyzmem obrazu i treści. Jestem niesamowicie ciekaw, czym autorzy mnie jeszcze zaskoczą i czekam z utęsknieniem na trzeci tom. Dwa pierwsze to moja ścisła topka 2022 roku.
 

Brak komentarzy: