poniedziałek, 24 maja 2010

Rany Wylotowe - Rutu Modan


Rzadko tak szybko kupuję komiksowe nowości wydawnicze - zazwyczaj czekam na kilka pochlebnych recenzji . Jednak gdy nadarzyła się okazja, by nabyć ten komiks za niską cenę, nie zastanawiałem się długo. Tym bardziej, że programowo zbieram tytuły nagrodzone nagrodą Eisnera. Rany Wylotowe to dobry komiks obyczajowy , przynoszący skojarzenia zarówno z Fun Home jak i z Berlinem.

Akcja rozgrywa się w targanym zamachami terrorystycznymi Izraelu. Podobnie jak w Fun Home mamy tutaj wątek rozliczenia głównego bohatera ze wspomnieniami o ojcu, zaś specyficzne tło polityczne oraz historia zbliżenia się do siebie dwojga ludzi żyjących w niezbyt miłych czasach przywodzi na myśl Berlin: Miasto Kamieni. Odnoszę wrażenie, że autorka starała się, aby relacje międzyludzkie stały się tu pretekstem do nakreślenia współczesnego stanu ducha społeczeństwa izraelskiego. Ale niestety nie udało jej się w to wejść za głęboko. Nie jest to również twór specjalnie kontestujący. Nie znajdziemy tu ani krytyki, ani aprobaty polityki Izraela - zamachy terrorystyczne "po prostu są". Z jednej strony to dobrze, że nie narzuca się czytelnikowi ze swoim światopoglądem, z drugiej strony tło polityczne nie ma kontekstu, przez co komiks traci na wartości historycznej (nie jest rzeczą ponadczasową jak np Watchmen). Tak jak wspomniałem, rany wylotowe to dobry komiks obyczajowy, ale poza tym i kilkoma sprawnymi zagraniami znanymi z literatury współczesnej (np. płytka parafraza Czekając na Godota ) nic więcej nie możemy od niego oczekiwać.

Graficznie to też żadne arcydzieło, ale taki rysunek zdecydowanie pasuje do tej historii. W przeciwieństwie do Lutesa (wspomniany Berlin), Modan znakomicie rozumie medium i opowiada głównie "językiem komiksu" - rysunków nie przytłacza nadmiar literackości. Na największy podziw zasługuje to, jak wspaniale łączy współczesne popkulturowe trendy graficzne z klasyczną, silnie odwołującą się do Hergé techniką ligne claire .

Podsumowując. Rany wylotowe to bardzo dobra rzemieślnicza robota i świetny przykład głównej tendencji w "powieści graficznej" z początku XXI wieku, jednak daleko jej do dzieł wybitnych (Fun Home, Maus). Wg mnie nie jest to żaden "must have", ale przeczytać na pewno warto. Gorzej, jeśli jakiś inny komiks został skrzywdzony przy przyznawaniu Eisnerów, bo całkiem możliwe że Rany Wylotowe dostały nagrodę głównie ze względu na tematykę ...




4 komentarze:

Vallaor pisze...

Kolejny komiks o słusznej tematyce, który nie powoduje jednak szybszego bicia serca - ot, następny ambitny album. Ale dobrze, że wyszedł, bo wstydu nikomu nie przynosi.

stig helmer pisze...

Że on taki ambitny to bym nie powiedział:). Tak ambitny jak przeciętny ale dobry film obyczajowy.

Wielka sztuka to to nie jest...

stig helmer pisze...

Ja bym wolał coś innego :(.np Bloody streets of Paris którego nawet ściągnąc ni mogę:(. Ale KG nastawia się na obyczajówke, trudno im się dziwic skoro to u nas najlepiej schodzi... no i fajnie , taki mają program , ale powinni lepiej to selekcjonowac. Potem poczytałem że ta Modan cała se tu była wcześniej , to się pewnie dogadali na niską cene praw autorskich.

stig helmer pisze...

ps. nie narzekam , tanio go kupiłem i to nei jest zła rzecz , ale ogólnie przy tych cenach musze selekcjonowac ostro zakupy i nie chce w kupe w depnąc.KG to dobre wydawnictwo , ufam im i mam dużo ich komiksów, ale wydaje mi się że gdybym zapłacił okładkową cene, to zdecydowanie wolał bym wydac te pieniądze na inną pozycje (np Solanin z Hanami , które mam od dawna na liście i dalej nie kupiłem).