wtorek, 1 października 2013

Cyberpunk dla potłuczonych - czyli „A niech Cię, Tesla!” Jacka Świdzińskiego




W czasach, gdy steampunk i retrofuturyzm wszelakiej maści stały się jednymi z najczęściej eksploatowanych nurtów fantastyki naukowej, Nikola Tesla znów rozpala wyobraźnię twórców z całego świata. Jego osoba pełni funkcję romantycznej ikony ekscentrycznego geniuszu, archetypu maga elektryczności. Gdy przeglądamy komiks Jacka Świdzińskiego, zaludniony przez śmieszne, małe, umownie narysowane postacie, nie dostrzegamy w nim związku z rozbuchanym, przeestetyzowanym steampunkiem i bratnimi mu nurtami. Pozory jednak mylą, bo gra z mitem Tesli (mimo iż ten pojawia się zaledwie na kilku planszach, do tego najczęściej kompletnie pijany) i fantastyką naukową jest motorem napędowym tego niezwykle inteligentnego i zabawnego komiksu.

Mimo iż „A niech Cię, Tesla!” posiada cechy parodii, a rysunek pozornie sprawia wrażenie amatorskiego, undergroundowego bazgrolenia, to trzeba zaznaczyć, że od strony fabularnej komiks skonstruowany jest po mistrzowsku. Świdziński prowadzi równolegle cztery wątki: pierwszy to snuta przez pewnego naukowca alternatywna historia powstania thereminu (elektronicznego urządzenia muzycznego – proszę posłuchać jak gra na nim wirtuozka tego instrumentu Clara Rockmore http://www.youtube.com/watch?v=uuKBPEDU-W0); drugi zawiera scenki obyczajowe z życia starego małżeństwa; trzeci jest pastiszem  historii szpiegowskiej, czwarty natomiast przedstawia teorie spiskowe opowiadane przez groteskowego, wysoko postawionego urzędnika państwowego.

Brak komentarzy: