niedziela, 31 stycznia 2010

2009 - spóźnione podsumowanie

Wiem że mało pisze ostatnio, ale miałem trochę zamętu w życiu i mam okrutnie mało czasu.Dziś , swoim starym zwyczajem zarwałem nockę, popadłem w zadumę... i nagle doszło do mnie że mamy 2010 rok;).Będzie śmiesznie bo podsumuję se rok z miesięcznym opóźnieniem.Trzy kategorie i po trzech faworytów.Rozpisze się głównie o komiksach bo o muzyce i płytach pisuje w różnych miejscach...

Książek nowych nie kupuję... Nic takiego wybitnego mi do głowy nie przychodzi co mogłem czytac w ostatnim roku (szczerze powiedziawszy w moim jadłospisie króluje "pulp" ostatnimi czasy ). Dobre pół roku obiecywałem sobie kupic "Palacza Zwłok" ale koniec końców nie kupiłem:/ ... zbieram głównie wczesną groze, książki filmoznawcze no i ofkors komiksy - więc na inne działy zawsze mi szkoda kasy a czasem i czasu brak.

Z takich ważniejszych nadrobionych przeze mnie lektur warto zanotować audiobook z "Wielkim Snem" Chandlera.Natomiast największy szajs jaki czytałem w tamtym roku to wymiocina pod tytułem "Norvegian Wood" niejakiego Murakamiego.Brrr. infantylny, pseudo intelektualny krap dla upośledzonych nastolatków. Zarejestrowałem tez niestety spadek Krajewskiego więc siłą rzeczy "Głowa Minotaura" zdaje się jedyną książka wydaną w 2009 którą w ryncach miałem- nie mam co topu w tej kategorii robic...

Komiksy:













1.Fun Home Alison Bechdel ex aequo z Przybyszem Shaun Tana.Obie pozycje trudno rozliczac w kategoriach komiksowych. Zarówno Przybysz jak i Fun Home wychodzą daleko po za język komiksu i poszerzają możliwości medium. Co ciekawe oba stoją po dwóch przeciwległych stronach barykady, przez co dość radykalnie zwiastują nowe kierunki w tej dziedzinie sztuki. W przeciwieństwie do Przybysza - który jest popisem narracji obrazem - Fun Home idzie w stronę dojrzałej literatury. Tak. Te dwa komiksy to bardzo głębokie, przemyślane od strony formy twory arcydzieła przewyższające i mocno krzywdzące wszystko z czym byśmy ich nie zestawili w ramach tego medium. Co by śmieszniej było, z tego co mi się wydaje to obie książeczki są pełnometrażowymi debiutami...

(Fun Home mogę załatwic - nakład wyczerpany - jak byłby ktoś chętny nabyc to prosze mnie zaczepiac na lascie , gronie bądź w komentarzach)

2. Życie w Obrazkach - Kolejne arcydzieło Eisnera... Nie przepadam za powieścią graficzną sensu strikte, ale Eisnera nie da się nie cenić. Bez niego takich pereł jak Fun Home by nigdy nie było.Z e zbioru najbardziej podobał mi się "Cel Gry" Opowieść o rodzinie przemysłowców z branży gorseciarskiej;). Nabrałem po tym ochoty na zebranie tego co u nas wydano z serii "Władcy chmielu" - co by zobaczyć jak to się robi w europie:).




3.Swamp Thing: Miłośc i Śmierc (tom drugi)
No kolejne arcydzieło i kolejny kamień węgielny, tym razem ambitnego mainstreamowego(?) komiksu. Z powodu kontrowersyjnej zawartości tego dzieła powstała -pod skrzydłami DC - słynna linia dla dorosłego czytelnika: Vertigo. Z pozoru, gdy patrzymy na grafikę , skłonni byśmy byli powiedzieć że to byle pulp. Jednak gdy pogrążamy się w lekturze dostrzegamy że warstwa narracyjna Moora niemal haczy o poezje. Zawarty w tym tomie zeszyt "święto wiosny" to jedna ze wspanialszych rzeczy jakie w komiksie spotkałem. Moore jest geniuszem... mimo podejmowania tak trudnych tematów w TAKIM komiksie nie popada w banał i pseudo artystycznośc. Nie wiem jak on to robi... Bo przecie to nie rzecz o melancholijnym morfeuszu (swoją drogą ten komiks wyraźnie wpłynął na Gaimana przy pisaniu S.) tylko o chodzącym czymś z mokradeł. Według mnie znacznie lepszy tom od części pierwszej.



zawód:
warstwa literacka "Opowieści Szeherezady" i przereklamowanie "Trzech Cieni" - acz oba komiksy wybijają się ponad przeciętność ... problem leży w tym że kupuje tylko pewniaki;) więc siłą rzeczy nie mam słabych komiksów w kolekcji... oby dwa mimo mojego "ale" są przynajmniej dobre.Graficznie oba sa cymes a opowieści seherezady to wręcz jeden z najlepszych plastycznie albumów z jakimi miałem do czynienia.

Płyty:


Zdaję sobie bardzo dobrze sprawę z monotematyczności w kategorii muzyka... no ale tak, słucham "kolegów" ;D i nic na to nie poradzę. Problemem jest też to że słucham mało nowej muzyki...

1. Current93 - Aleph At Hallucinatory Mountain --->Klik

Zaskoczenie.Nikt się chyba nie spodziewał że Tibet zacznie grac stoner doom:D.






2. OM-God is Good

3. This Immortal Coil - The Dark Age Of Love ( w to miejsce mogli by wejśc: Jacaszek "Pentral" albo Jarboe z "Mahakali" albo nowy Radian)





zawód:
No Rome ostatnie mi wcale nie weszło ... ostatnia Rykarda Parasol weszła w player i wyszła.Ale to raczej płyty których "nie załapałem" niż wjakiś sposób złe produkcje.



Filmy:


1.A Serious Man ( odstrzelony już w 2010)

2. Dom zły

3.Bronson

zawód: Zdecydowanie The Limits of Control (4/10) i Bękarty Wojny( to tak 6/10, ale nie zmienia to faktu że po tarantino spodziewałem się więcej)...

piątek, 29 stycznia 2010

niedziela, 17 stycznia 2010

Xasthur - Telepathic With The Deceased (2004)


"Słuchałem jednej płyty.Brzmienie do dupy a każdy kawałek brzmi identycznie"
-Anonimowy Metalowiec

Xasthur jest wszędzie tagowany jako Black Metal... Nawet w wikipedii pisze że to black metal. Ale jak na moje to taki z tego Black Metal jak z NWW krautrock. Co prawda w pierwszej chwili brzmi to jak jakaś nagrana w piwnicy demówka, ale kiedy wsłuchamy się w to bardziej odnajdujemy tu przede wszystkim: szumiącą shoegazeową ścianę dźwięku na którą nakładają się inne niepokojące warstwy - echa stłumionych klawiszy, bębnów, wokali- wszystko bardzo minorowe, jednostajne, sugestywne, depresyjne raniące bardziej dusze niźli uszy. Mnie muzyka Xasthur - nieskromnie powiem - uważnego słuchacza przykuła od pierwszych dźwięków i nie opuściła przez długie godziny. Wróże jej wielką karierę w moim playerze. Może to i prosta muzyka ale od strony formy bardzo przemyślana i przebiegła. W ostatnim czasie to już drugie , po Angelic Process , zaskoczenie "na metalowej scenie" jakie mnie dopadło. Swoją droga oba projekty mają coś z sobą wspólnego ale podobne na pewno nie są...

Polecam całym sobą. Dawno nic mnie tak nie urzekło.

wtorek, 12 stycznia 2010

Trututu reklama : sfereo - Blog z poezją.


Kuliega po blogu - Epid, zaczął pisać nowy blog (mimo że stary zaniedbuje) . Tematem przewodnim jest poezja. Mamy dość podobne fascynacje jeśli o tą sferę chodzi - z muzyką różnie bywa , ale co do poezji to zazwyczaj sobie przytakujemy.W każdym razie serdecznie polecam bo Epid jest na tyle dla nas dobry że chce mu się to wszystko z papierków przepisywać.

Proszę podac dalej, dodac do obserwowanych itd.


środa, 6 stycznia 2010

Apaszem Zorba był w krąg znały go ulice ... Mortika-Recordings from a Greek Underworld [2009]





The word 'mortis' in Greek underworld slang refers to a person who is both tough and elegant, as it were the cool bearer of a knife and suit, a counterpart tot he 'Apache' of Paris. Mortika simply means songs about male 'mortes' and female 'mortisses.' These LPs hold a collection of urban songs and instrumentals centered on this theme, recorded commercially between 1927 and 1946 [with two exceptions].
[przeczytaj całośc]



Nie będę owijał w bawełne...To raczej ciekawosta dla folkowych freeków niż rzecz zdatna do słuchania przez zdrowego na uszach czytelnika tego sracza.Opis sugeruje takich Greckich Grzesiuków bo z założenia to śakiś taki miejski folk , ale ostatecznie nie da się tego porównywac bo to rzecz autonomiczna(lol Grecka) w soundach - a nie gitarowy bandytyzm.Ewentualnie prywatne zboczenie kieruje mnie bardziej na hamerykanskie early folki - aż googlałem czy przypadkiem o emigracje nie chodzi. Nie będę się zgrywał i przyznaje - czuję pewien emocjonalny dystans do tej komplikacji ,prawdopodobnie dlatego że nikt sie nie pokusił o zeskanowanie wkładki w której są tłumaczenia i obszerne adnotacje ... szkoda bo może bym bardziej tą pozycje docenił.

Czy polecam? Tak, ale tylko bardzo zainteresowanym tego typu zjawiskami.Ja słucham z niekłamaną ciekawością... acz bez większych emocji.