piątek, 8 października 2010

Jedna czwarta Polaków czyta książki... A SKNERUS NAPIERDALA!




Życie i czasy Sknerusa McKwacza
Don Rosa


Czytałem kiedyś zabawną anegdotę na temat Dona Rosy. Pono chciał napisać komiks o tym, jak McKwacz ogląda w TV Duck Tales i potwornie się wkurwia : "Kaczensyny! To nie było tak!" - krzyczy i postanawia pozwać producentów serialu do sądu. To całkiem nieźle obrazuje, z czym będziecie mieli do czynienia biorąc w ręce ten album, bo mimo tego że bezsprzecznie trzyma się universum Kaczogrodu, to raczej nie jest to typowy produkt Disneya.


P
ewnie zastanawiacie się, czy ten komiks jest naprawdę aż tak dobry, by honorować go nagrodą Eisnera? Tak. Jest TAK dobry. Co prawda Rosa to nie Hergé, ale językiem komiksu posługuje się znakomicie. Swoją drogą, Życie i czasy Sknerusa McKwacza momentami niebezpiecznie zbliżają się do europejskich przygodowo-awanturniczych opowieści obrazkowych. W czasie lektury skojarzenia z Corto Maltese czy Tintinem nasuwają się same... ale to nie tu drzemie największy potencjał Sknerusa. Trzeba go wziąć pod lupę jako biograficzną powieść graficzną - w tej kategorii wypada wprost fantastycznie.

Jeśli miałbym się doszukiwać analogii w filmie, automatycznie porównałbym Rosę do Milosa Formana. Podobnie jak Forman, Rosa balansuje między faktami a plotkami i domysłami dotyczącymi postaci... zaraz, jakimi faktami? Sknerus to przecie postać fikcyjna, stworzona w latach czterdziestych przez Carla Barksa, ale na kartach tego komiksu urasta wręcz do rangi postaci historycznej, bogacza i awanturnika z krwi i kości. W każdym razie Rosa ze strzępków informacji, które zawarł w swoich historyjkach jego znamienity poprzednik, kleci opowieść o latach świetności najbogatszego kaczora świata. Mimo że upiera się, że "tak było naprawdę", to nie ma wątpliwości, że podchodzi do Sknerusa po swojemu.


W jego interpretacji najbardziej zaskakuje brak poprawności politycznej. Już samego bohatera, który jest wytworem amerykańskiej epoki post-kryzysowej, trudno polubić. To kutwa, centuś, dusigrosz (żadne z tych określeń nie opisze wielkości jego skąpstwa) a do tego z porywczą osobowością, którą Rosa tak eskaluje, że nazwałbym ją wręcz psychopatyczną... Do połowy opowieści, gdy nasz protagonista z uporem - ale też z pokorą - dochodzi do swoich pieniędzy, obcujemy jeszcze z czymś, co można nazwać ciekawym komiksem dziecięcym. Niech to was nie zmyli, bo od momentu gdy $ zarabia pierwszy milion, zaczyna tracić kontrolę nad sobą. Zaryzykował bym stwierdzenie, że Don Rosa utracił panowanie nad tym komiksem jak Coppola nad Czasem Apokalipsy, bo historia nasiąka przemocą niemal jak Sin City, a Sknerus robi zadymy niczym kacza wersja Lobo (oczywiście koloryzuję - tzn. krwi jako takiej nie ma, a przemoc jest sugestywna, jednak skala rażenia jest podobna - obrywają całe miasta). W ostatnich rozdziałach, gdy kieruje nim już tylko szaleństwo i nieodparta chęć zysku, zaczyna być bliższy postaciom granym przez Kinskiego w filmach Herzoga, by na koniec zostać, już bardzo dosłownie, porównany do Obywatela Kane.


Nie jestem specem od opowieści z Kaczogrodu, ale postawiłbym tezę, że Rosa - analogicznie do antywesternu - tworzy komiks "antydisneyowski", w tym sensie, że puszcza z dymem mit infantylnego "Kaczora Donalda" będącego synonimem rozrywki dla upośledzonej młodzieży - w zamian daje nam antybohatera, któremu kibicujemy chyba tylko dlatego, że w koło niego są jeszcze gorsze dranie. Oczywiście de-disneyzację przeprowadzano na animorfach już w amerykańskim komiksie undergroundowym przełomu lat 60/70 XX wieku (przede wszystkim Mickey Mouse Meets the Air Pirates, ale też np Kot Fritz ) ale musimy pamiętać, że w tym przypadku wszystko dzieje się na łonie Disneya.

Podsumowując - twór ten jest potwierdzeniem tego, co często powtarzam : nie ważne medium - może nim być równie dobrze celuloid, jak i klocki lego - ważne, czy twórca umie coś w tym medium przekazać/opowiedzieć. Gdyby nie to, że nie znalazłem kasy na kilka ważnych pozycji wydanych w tym roku (np Mój Syn - który zdaje się byc naprawdę fantastiko ) i to, że dzieło Rosy to wznowienie, okrzyknął bym je najważniejszym komiksem roku 2010 w Polsce. $ zdecydowanie należy do kanonu - i tak jak trzeba przeczytać Maus, Weapon X czy From Hell, tak trzeba przeczytać Życie i Czasy Sknerusa McKwacza. Wydajcie te 20 zł. Nie będziecie zawiedzeni.


10 komentarzy:

stig helmer pisze...

ps. za miesiąc w kioskach rozdziały uzupełniające ten komiks. Szykuje się następna "wielka uczta za kilka zł".

Maciej pisze...

Aż wziąłem i dziś kupiłem!

stig helmer pisze...

Smacznego.

Lord Auch pisze...

a gdzie to się kupuje?

stig helmer pisze...

A gdzie się da, wszędzie, w kioskach ruchu np - jak masz kiosk pod chatą , to jak poprosisz to ci sprowadzo...

ps Miejcie na uwadze że komiks się dość powoli rozkręca... po pierwszych rozdziałach byłem zwiedzony, ale od rozdziału w Australii to jak by inny komiks się zaczyna. Rosa nabiera rozpędu i wali wydarzeniami jak z automatu, trochę jak by się spieszył - stąd chyba dopisał później dodatkowe rozdziały,[SPOILERY] strzelam że jest w nich coś nt Sknerusowej "różyczki" - tzn złotki [SPOILERY]

Żeby też nie było - to komiks komercyjny i widać że Rosa był hamowany, tudzież siebie hamował, przydało by się więcej melancholii, więcej obyczajówki - mniej gatunku (wątek samotności jest ledwie zasygnalizowany... ). ale ogólnie nie można powiedzieć żeby Rosa zmarnował potencjał tej historii. Liczę też że dodatkowe rozdziały nie tylko ją rozbudują ale tez "pogłębią".


Ja się zakochałem się w Rosie.


Gdyby nie promocja w multiuniversum (kupiłem wszystkie daredevile millera za połowę ceny - tym samym spłukałem się ostatecznie i chyba na Swans nie dam rady :< i 3 rok w tych samych butach zimę prześmigam:D ) już bym zamawiał twardo okładkowy zbiór jego kaczych komiksów http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/kaczogrod/4 (swoją drogą ciekawe co tam jest...).

stig helmer pisze...

ps2 to twór sortu - "nie chce żeby ta historia się już kończyła"... zostajemy z niedosytem. Ja czytałem ją 3 wieczory i na koniec wcale nie miałem ochoty wracać do napoczętego wcześniej Essensial Wolverine vol 1 - swoją drogą to tez dobry komercyjny komiks, ale do Sknerusa mu naprawdę daleko jeśli o "entertajment" chodzi. Sknerus wciąga jak bagno... zresztą widzicie ile napisałem i zapewne widać że dalej żyje tym komiksem.

kendo pisze...

Właśnie, przecież ja nie czytałem tych dodatkowych rozdziałów. Kupię jak tylko się ukaże.

Stare wydanie Sknerusa jest lepsze (o kolory głównie chodzi) - warto kupić sobie na allegro wydanie pierwsze.

Najtańszy komiks z tych wielkich.

kendo pisze...

Aha, polecam jeszcze historię "Bilet numer 1" - Komiks gigant Nr 2 (1992r.) Też fajna rzecz.

stig helmer pisze...

Wymieniłem swoje giganty na spajdermany kiedyś. Daj skany jak masz możliwość zrobienia . Nie będę przecie gigantów kupował na stare lata:D

Catalepsy pisze...

W życiu bym sie nie spodziewała, że ubawię się na komiksie o kaczkach, ale tak się stało. Dobrze, ze mnie namówiłeś :D